Oznakowanie klimatyzacji w aucie

itachi x sakura

Temat: Rover 600 SDi
Witaj Dorocia8,
Proponuję dodać zrzuty ekranowe ogłoszeń do Twojego pierwszego posta.
W przyszłości oglądającym Twój wątek będzie łatwiej połapać się o co chodzi.

1. Auto wygląda bardzo ładnie, ma fajną tapicerkę i alufelgi.

2. Po przeczytaniu opisu (techniczny ideał) zacząłem się bać, że blacharka będzie w kiepskim stanie albo auto ma bogatą przeszłość wypadkową.
Na fotkach widać podejrzanie dużą szparę między błotnikiem prawym z przodu i maską.
Brak elektryki z tyłu i tym samym atrakcyjnych wizualnie drewnianych listewek na boczkach drzwi.
Zepsuta antena elektryczna.
Brak klimatyzacji -> to dla mnie dyskwalifikuje tę ofertę.
Nie patrzyłem na fotki leżące na fotosiku.

3. Ogłoszenie nieaktywne.

4. Inny odcień maski i błotnika. Nowy typ tapicerki (auto po liftingu), a z tyłu zamiast oznakowania "600" wisi "620SDi". Albo mnie się zdaje albo lusterka są czarne, a w przypadku tego wnętrza powinny być lakierowane (podobnie jak listwy drzwiowe, klamki oraz progi).

5. Niestety nie znaleziono ogłoszenia o podanym numerze.

Ja bym oglądał tylko nr1
Zanim to napisałem nie czytałem poprzednich postów.
Źródło: forum.roverki.pl/viewtopic.php?t=19116



Temat: Tramwaj vs samochód

Sugerowanie zrobienia tam odrębnego pasa do skrętu w ... lewo? A co to by zmieniło?
Oczywiście pomyłka, chodziło mi o wydzielony pas do skrętu w prawo. Pas do skrętu w lewo też by się tam przydał, co trochę zmniejszyłoby korki, ale to akurat inna bajka.



Teoria a praktyka - to dwie kompletnie różne rzeczy.
Moim zdaniem właśnie po to trzeba kierowców uświadamiać poprzez różnorakie akcje. Niestety zazwyczaj uwagę zwracają na nie Ci którzy z problemu zdają sobie sprawę, a nie dociera to do tych "potrzebujących".



Czy ktoś, kto na przejechane 10tys km (...) to tak?
Na szczęście nie moja w tym głowa jak to klasyfikować. Uważam jednak, że takie, albo podobne zaostrzenie przepisów byłoby skutecznym batem na nierozważnych kierowców. Jeśli nie da się marchewką, to może kijem?
Zrobiłem dzisiaj trochę km (i zmęczeniem mogę tłumaczyć błąd popełniony w pierwszym cytacie) i to co widziałem na drodze przerasta ludzkie pojęcie. M.in. jakiś cwaniak wyprzedzając na ciągłej na raz kolumnę samochodów o mało nie władował mi się na czołowe (całe szczęście, że pobocze było szerokie i się zmieściłem). I co? Nie spowodował wypadku, ale takiemu komuś już nawet nie tylko powinna grozić utrata prawka, ale poważniejsze sankcje.



Teorie, które głosisz są piękne - tylko warto byłoby zejść na ziemię, zrobić paręset tysięcy za kółkiem ...
Do wielu tysięcy km jeszcze daleka droga, mam nadzieję, że uda mi się do tej bariery bezpiecznie dotrwać.
Być może zbyt idealistycznie do tego tematu podchodzę, ale fakty są takie, że w wypadku o którym tutaj rozmawiamy zostały ranne osoby (dokładnie pięcioro młodych ludzi), w tym jedna ma uszkodzony kręgosłup (pechowiec siedzący obok kierowcy).



To, że jedyne auto jakim jeździsz musi mieć otwarte wszystkie okna więc słyszysz każdy szmer za oknem nie znaczy, że inni też takimi jeżdżą. Obecne tramwaje i torowiska są już na tyle ciche, że są ledwo słyszalne w samochodzie z zamkniętymi oknami.
I tutaj niestety racji nie masz, bo od niedawna cieszę się z własnego samochodu - Octavii I, dokładnie takiej samej jak ta biorąca udział w wypadku. Wprawdzie dzień gorący, ale szyby pozamykane - uroki klimy. Radio też umila podróż, o rozmawiających współpasażerach nie wspominając. I przy tym wszystkim nie mam problemu, by usłyszeć zbliżający się tramwaj (GT6, E1, stozłomka), a nawet jeśli nie słyszę, to upewniam się czy słuch mnie nie zawodzi i ruszam moją niezaspawaną szyją.



Jeżeli na drodze będziesz miał widoczność ze skrzyżowania na 50-100 metrów (garb, budynek, cokolwiek innego) i dopuszczalną prędkość 90 km/h bo ktoś nie pomyślał o prawidłowym i bezpiecznym oznakowaniu to też uznasz, że osoba która dopuściła do takiego oznakowania może też jest winna, ale to nie zmienia faktu, że wyjeżdżający z podporządkowanej nie ustąpił pierwszeństwa?
Ty piszesz o ograniczonej widoczności, a ja o ograniczonym umyśle. Jeśli ktoś jedzie znaczny kawałek obok torowiska i go nie zauważa (albo zauważa, ale nie wyciąga z tego wniosków), to jest to ograniczony umysł, a nie widoczność (i zapewne znaku też by nie zauważył, albo zauważył i nic sobie z tego nie robił).
Do tego zgodnie z zacytowanym cudzym opisem, kierujący przepuścił jeden tramwaj i władował się pod drugi. Czyli zdawał sobie sprawę, że może nadjechać tramwaj i jak się w takiej sytuacji zachować, gorzej było jednak z myśleniem...



Wiele zrobić nie można, bo tam po prostu nie ma na to miejsca. Tyle, że na światło czerwone zwraca się uwagę odruchowo - nie wiem więc, skąd Twoje przekonanie że nic ono nie zmieni.
Bo takowe światła znajdują się przy Rozdrożu i jak widać tam do wypadków też dochodzi (zakładam, że ich mniejsza ilość związana jest z proporcjonalnie mniejszym ruchem niż na Twardowskiego).
Źródło: komunikacja.krakow.pl/forum/index.php?showtopic=4078